Czy egzamin B1 z języka polskiego wystarczy lekarzowi? Między wymogiem formalnym a bezpieczeństwem pacjenta
W ostatnich miesiącach kontrowersje budzi kwestia wymogu potwierdzenia znajomości języka polskiego przez lekarzy, którzy uzyskali prawo wykonywania zawodu w uproszczonych procedurach wprowadzonych po wybuchu wojny w Ukrainie. Dyskusja koncentruje się między innymi wokół poziomu B1, który zgodnie z obowiązującymi jeszcze przepisami stanowi minimalny próg znajomości języka wymagany od części medyków pracujących w Polsce.
Spór nie dotyczy jednak wyłącznie terminów administracyjnych czy procedur legislacyjnych. W rzeczywistości wynika z niego znacznie ważniejsze pytanie: czy poziom B1 rzeczywiście gwarantuje bezpieczeństwo komunikacyjne niezbędne do skutecznego i bezpiecznego wykonywania zawodu lekarza?
Eksperci: w medycynie nie wystarczy „dogadać się” z pacjentem. Czym naprawdę jest poziom B1?
Według Europejskiego Systemu Opisu Kształcenia Językowego (znanym też jako ESOKJ lub CEFR), B1 oznacza tzw. użytkownika samodzielnego. Osoba posługująca się językiem na tym poziomie potrafi porozumiewać się w większości codziennych sytuacji, rozumie standardowe wypowiedzi dotyczące życia codziennego, potrafi opisywać doświadczenia, wyrażać opinie oraz tworzyć proste spójne teksty.
Państwowy egzamin certyfikatowy z języka polskiego jako obcego na poziomie B1 sprawdza pięć podstawowych kompetencji: rozumienie ze słuchu, czytanie, poprawność gramatyczną, pisanie oraz mówienie.
Aby uzyskać certyfikat, należy zdobyć co najmniej 50 proc. punktów z każdej części egzaminu. Dopuszczalne są błędy fleksyjne, składniowe czy ograniczone słownictwo, o ile komunikacja pozostaje skuteczna. To właśnie z tego wynika zasadniczy problem, szczególnie widoczny w przypadku branży medycznej.
Komunikatywność nie oznacza bezpieczeństwa komunikacyjnego
Z punktu widzenia lingwistyki stosowanej istnieje istotna różnica pomiędzy komunikatywnością a bezpieczeństwem komunikacyjnym. Osoba posługująca się językiem na poziomie B1 bez większych trudności poradzi sobie w codziennych sytuacjach: zrobi zakupy, załatwi sprawy urzędowe czy przeprowadzi prostą rozmowę. Nie oznacza to jednak, że będzie w stanie bezpiecznie wykonywać zawód lekarza. Komunikacja medyczna należy bowiem do kategorii komunikacji wysokiego ryzyka, w której nieporozumienia językowe mogą prowadzić do błędów diagnostycznych, terapeutycznych, a w skrajnych przypadkach nawet zagrożenia życia pacjenta.
Lekarz musi nie tylko rozumieć wypowiedzi pacjenta, ale także prawidłowo interpretować niejednoznaczne opisy objawów, zadawać trafne pytania pogłębiające, wychwytywać subtelne sygnały wskazujące na poważne problemy zdrowotne oraz przekazywać informacje o diagnozie, leczeniu, ryzyku zabiegów, zaleceń dotyczących przyjmowania leków czy możliwych skutkach ubocznych w sposób jednoznaczny i zrozumiały. Musi też skutecznie komunikować się z zespołem terapeutycznym w sytuacji zagrożenia życia.
Równie ważnym aspektem jest tworzenie dokumentacji medycznej. Napisana przez jednego lekarza, często wpływa na decyzje innego specjalisty i determinuje przebieg skutecznego leczenia pacjenta. Dokumentacja jest także istotna w przypadku ubiegania się o ubezpieczenie, w sprawach sądowych czy komunikacji z zakładem pracy. Musi więc być precyzyjna językowo.
Dodatkowym wyzwaniem dla lekarzy jest fakt, że pacjenci rzadko posługują się językiem podręczników medycznych. Używają metafor, regionalizmów, skrótów myślowych i potocznych określeń, które wymagają właściwej interpretacji. Wszystko to niejednokrotnie odbywa się pod presją czasu i stresu, bez możliwości doprecyzowywania znaczenia wypowiedzi. Z tego powodu eksperci od lat wskazują, że poziom B1, choć wystarczający do codziennego funkcjonowania w społeczeństwie, nie gwarantuje kompetencji językowych niezbędnych do wykonywania zawodu lekarza. Podobne stanowisko prezentuje samorząd lekarski, postulując podniesienie wymagań językowych co najmniej do poziomu B2 oraz powiązanie ich z państwowym systemem certyfikacji.
Jak wygląda to w innych krajach?
Analiza rozwiązań stosowanych w państwach o rozwiniętych systemach ochrony zdrowia pokazuje, że Polska należy do krajów stosujących relatywnie łagodne wymagania językowe wobec zagranicznych lekarzy.
Niemcy już od lat wymagają od lekarzy znajomości języka na poziomie co najmniej B2. Ponadto kandydaci muszą zdać dodatkowy egzamin, który weryfikuje praktyczne kompetencje komunikacyjne w medycynie na poziomie odpowiadającym C1. Egzamin obejmuje rozmowę z pacjentem, przygotowanie dokumentacji medycznej oraz komunikację z innymi lekarzami. Wymóg ten funkcjonuje ogólnokrajowo od 2014 roku.
We Francji standardem jest poziom B2. Nawet w przypadku procedur ułatwiających zatrudnianie lekarzy z zagranicy nie obniżono wymagań dotyczących znajomości języka, chociaż azylanci, jako osoby znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej, mogą skorzystać z bardziej elastycznych wymagań dotyczących przedłożenia dokumentów potwierdzających ich umiejętności lingwistyczne.
Z kolei brytyjski regulator General Medical Council wymaga od większości lekarzy przedstawienia wyników egzaminów IELTS lub OET. W praktyce wymagane wyniki odpowiadają poziomowi C1 według europejskiej skali CEFR. Szczególnie test OET został zaprojektowany specjalnie dla zawodów medycznych i ocenia umiejętności komunikacyjne w realnych sytuacjach klinicznych.
Również w Stanach Zjednoczonych wymagany poziom kompetencji językowych odpowiada standardowi C1. W procesie licencyjnym zakłada się, że lekarz musi swobodnie funkcjonować w środowisku profesjonalnym i prowadzić zaawansowaną komunikację z pacjentami oraz personelem medycznym.
Bardziej liberalne podejście obserwujemy natomiast w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie część wymagań językowych odpowiada poziomowi B1 lub B2. Warto jednak pamiętać, że jest to kraj funkcjonujący w wyjątkowo międzynarodowym środowisku zawodowym, w którym język angielski pełni rolę powszechnego języka roboczego.
Polska ma dylemat
System ochrony zdrowia w Polsce potrzebuje lekarzy. Starzenie się społeczeństwa, rosnące potrzeby zdrowotne oraz niedobory kadrowe powodują, że otwarcie systemu na specjalistów z zagranicy jest koniecznością. Jednak polityka kadrowa nie powinna prowadzić do obniżania standardów bezpieczeństwa komunikacyjnego.
Co istotne, nawet w polskim systemie istnieje pewna niespójność. W standardowej procedurze lekarze przystępują do egzaminu językowego organizowanego przez Naczelną Izbę Lekarską, który obejmuje nie tylko test językowy, ale również praktyczne elementy związane z prowadzeniem wywiadu lekarskiego i komunikacją z pacjentem.
Tymczasem w przypadku lekarzy objętych uproszczonymi procedurami odgórnie przyjęto wymóg certyfikatu B1, który nie bada rzeczywistych kompetencji medycznych i komunikacyjnych w sytuacjach klinicznych. Dodatkowo decyzja ta została podjęta bez szerokich konsultacji ze środowiskiem lekarskim
Potrzebna zmiana filozofii oceny
Wymagany od lekarzy standard znajomości języka nie powinien opierać się o umiejętność porozumiewania się po polsku, ale o precyzję i wrażliwość, które pozwolą zapewnić pacjentowi bezpieczeństwo. W tym przypadku kryterium powinna stanowić rzeczywista zdolność do wykonywania obowiązków zawodowych.
Doświadczenia Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Francji pokazują, że standardem jest połączenie ogólnej znajomości języka na poziomie B2 lub C1 z odrębną oceną kompetencji zawodowych w środowisku medycznym. W tym kontekście poziom B1 jest co najwyżej punktem wyjścia do integracji cudzoziemca w społeczeństwie.
Co dalej?
Spór jest tak gorący, że prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej domagało się nawet odwołania wiceminister zdrowia Katarzyny Kęckiej, argumentując to jej domniemanym zachęcaniem do omijania przepisów dotyczących lekarzy z Ukrainy. Kęcka miała sugerować wstrzymanie się z wygaszaniem uprawnień lekarzy, którzy nie mówią dobrze po polsku, do czasu przygotowania i wdrożenia bliżej nieokreślonej nowej ustawy, nawet pomimo wejścia w życie takiego obowiązku z dniem 1 maja 2026 roku.
Medycy żądają z kolei, aby Ministerstwo Zdrowia jednoznacznie wskazało, że potwierdzeniem znajomości języka polskiego na poziomie co najmniej B2 jest certyfikat wydawany przez Państwową Komisję ds. Poświadczania Znajomości Języka Polskiego jako Obcego.
Sejm i Senat chciały wydłużyć lekarzom i pielęgniarkom spoza UE termin na potwierdzenie znajomości języka polskiego co najmniej na poziomie B1 o rok – do 1 maja 2027. Ustawę 11 czerwca zawetował prezydent Karol Nawrocki, zgodnie z oczekiwaniami i rekomendacjami samorządu lekarzy, w tym szefa NIL, Łukasza Jankowskiego. Środowisko liczy teraz na szybkie wypracowanie nowych rozwiązań.
W Polsce jest obecnie ponad 208 tysięcy, z czego uprawnienia do pracy posiada niecałe 4000 specjalistów ze Wschodu, głównie z Ukrainy. W niektórych placówkach medycznych dochodzi do sytuacji, że pacjenci trafiają na lekarzy nieznających języka polskiego. Jedno jest pewne – w najbliższych miesiącach będą musiały zostać podjęte kroki stabilizujące tę wymagającą dla społeczeństwa i sektora medycznego sytuację.
Powiązane artykuły
Wrzesień to test dla handlu. Jak bariera językowa może obniżać jakość obsługi klientów?
Powrót klientów do regularnego rytmu zakupów, większy ruch w sklepach i przygotowania do jesiennego oraz przedświątecznego szczytu sprzedażowego oznaczają, że dla handlu rozpoczyna się jeden z najbardziej intensywnych okresów w roku. To czas, w którym szczególnie wyraźnie widać znaczenie sprawnej komunikacji między pracownikami a klientami. W sytuacji, gdy polski handel częściej korzysta z pracy cudzoziemców, znajomość języka polskiego staje się nie tylko kwestią integracji, ale konkretną kompetencją biznesową.
czytaj dalejNie wszyscy cudzoziemcy równi na rynku pracy. Kto w Polsce ma łatwiejszy dostęp do zatrudnienia?
Na polskim rynku pracy funkcjonuje kilka różnych kategorii cudzoziemców. Oznacza to, że dwie osoby o podobnych kwalifikacjach mogą przejść zupełnie inną drogę do legalnego zatrudnienia wyłącznie z powodu posiadanego obywatelstwa lub statusu pobytowego.
czytaj dalejEgzamin z języka polskiego a specjalne potrzeby kandydatów. O czym trzeba pamiętać przed zapisami?
W dniach 27–28 czerwca 2026 roku odbędzie się najbliższa sesja państwowego egzaminu certyfikatowego z języka polskiego. Dla wielu cudzoziemców to ważny krok w życiu zawodowym, edukacyjnym i formalnym, często niezbędny przy ubieganiu się o obywatelstwo, podjęcie studiów lub pracy. W przypadku osób z niepełnosprawnościami lub szczególnymi potrzebami równie istotne, co przygotowanie do egzaminu, jest zadbanie o formalności związane z dostosowaniem warunków egzaminacyjnych.
czytaj dalej




























































